O autorze
Attache ekipy olimpijskiej Londyn 2012, wcześniej na 12 igrzyskach jako dziennikarz, komentator tv i rzecznik prasowy, honorowy prezes Polsiego Związku Golfa

ŻYCIE PO GWIZDKU

Życie po ostatnim gwizdku sędziego bywa monotonne. Zaczyna się w barku Sheratona, mniej więcej o wpół do dziewiątej rano. Dawni przyjaciele z boiska spotykają się tutaj częściej ze sobą niż ze swoimi żonami. Chociaż Zbyszek był wczoraj z małżonką na kolacji „U Kucharzy”, to Michela spotyka się tu codziennie rano.

Zwykle schodzą na kawę przed dziewiątą. Michel bardziej zajęty, wiadomo prezydent. O dziesiątej kije golfowe czekają w samochodzie. Jadą na cztery godziny do Rajszewa. Na podwarszawskim polu nie ma tłumu. Nikt nie będzie przeszkadzał w grze.

Później lekki lunch i samolot do Gdańska, Doniecka albo do Kijowa. Nie ma się co spieszyć. Spieszyli się na boisku w Turynie 30 lat temu. Teraz szybki jet pokonuje dystans nad morze w trzy kwadranse. Wieczorem, znów w Warszawie, spokojna rozmowa w barze przy drinku. Życie po gwizdku jest monotonne…

Poranna kawa w Sheratonie wywołuje zawsze te same dyskusje: o wczorajszych meczach. Wokół Zbyszka wiele dawnych sław, kilku bardziej odważnych dziennikarzy i garstka zwykłych ciekawskich. Czasami pojawiają się jednak tematy poza futbolowe. Bońka dziwi na przykład potrzeba samotności Romka Paszke na oceanie.
- „Co tam robić?”
- „Nie ma czasu na nudę” – przekonuje z sąsiedniego stolika słynny żeglarz, ale wygląda, że tak elektryczny człowiek jak Zibi do końca mu nie wierzy.

Dzisiaj dłuższa kawa, bo Platini leci na pogrzeb do Paryża. Zmarł wielki trener i przyjaciel Thierry Roland. Więc zamiast golfa Boniek pobiega godzinę po parku. Michel, sądząc po sylwetce, i tak nie jest już fanem joggingu. Za to Zibi co chwila odbiera gratulacje od widzów wczorajszego wywiadu telewizyjnego. Pojawił się słynny Lothar Matthaus z polską narzeczoną i jeszcze armia Włochów, którzy chcą się koniecznie dowiedzieć od niego, czy będą mistrzami.

I tak jest od wielu lat, i jeszcze pewnie długo pozostanie, no bo Michel nie zamierza rezygnować z rządzenia piłką. W niedzielę 1 lipca skończy się ta harówka. Pojadą na zasłużony urlop, potem znów jakieś mecze i znów jakiś jet, loża honorowa, bankiet. Życie po ostatnim gwizdku sędziego bywa monotonne…
Trwa ładowanie komentarzy...