SPORT PRZEZ OBIEKTYW

W tłumie przy Mazowieckiej wielu mistrzów olimpijskich i rekordzistów świata. Znaczna część to moje pokolenie, trochę młodsi, trochę starsi. Warszawa, Dom Artysty Plastyka - wernisaż fantastycznej wystawy fotografii i malarstwa. Leszek Fidusiewicz, legenda fotografii sportowej.



Mój przyjaciel Fidus z którym przemierzyliśmy setki stadionów, hal, boisk i mistrzostw wybrał swoje najważniejsze zdjęcia i przekazał wybitnym artystom z Tadeuszem Dominikiem na czele. Poprosił, żeby stały się dla nich inspiracją do własnego dzieła plastycznego.

Powstały nadzwyczajne skojarzenia: golami Deyny, skokami Wszoły, biegiem Woronina czy jazdą konną Kowalczyka...

Fotografia z natury swojej jest statyczna, jakby martwa wobec eksplozji dziania się na sportowym boisku. Leszek od zawsze przebywał w dwóch światach: sportu i sztuki. Świetny przed laty dziesięcioboista znakomicie czuje wydarzenia na stadionie, wyprzedza dramatyzm nadchodzącej walki. Co ciekawe, nigdy nie przywiązywał wielkiej wagi do rangi zdarzenia: z taką samą pasją i artystyczną wizją próbuje zatrzymać w kadrze wielkich mistrzów jak i debiutujacych w sporcie juniorów.

Zupełnie szczególne zdarzenie związane jest ze zdjęciem biegnącego w hali sportowej sprintera. Surrealizm tego ujęcia polega na tym, że biegacz porusza się między rzędami piętrowych łóżek, a na łóżkach wypoczywają milicjanci-zomowcy. Gdzie niegdzie zwisają kałasznikowy i hełmy. Bo to stan wojenny. W hali AWF Warszawa stacjonują ci, którzy rozganiają tłumy, Leszek udający brata-bliźniaka i jednocześnie trenera schował aparat do plastykowej torebki i z narażeniem wolności fotografował ten kuriozalny trening. Potem w bagażu dyplomatycznym zdjęcie dotarło na Zachód. Wściekłe SB szukało za wszelką cenę autora fotografii pokazywanej na rozkładówce Paris Match i wielu innych renomowanych magazynów. Świat zobaczył prawdziwą twarz stanu wojennego.

W 1948 roku na igrzyskach w Londynie odbyły sie ostatnie konkursy sztuki. Po 64 latach igrzyska wracają do Londynu. Może warto wrócić do medali za artyzm, częściej pokazywać humanistyczną stronę sportu?
Trwa ładowanie komentarzy...